|
16/17 stycznia
Jestem w mieście, Wiedeń/Berlin w każdym razie niemieckojęzycznie się czuję. Spaceruję - skądś uciekłam bo już miałam dość. Jest bardzo spokojnie nie ma żywej duszy nigdzie. Chyba jest strasznie wcześnie rano. Wielkie puste ulice tylko dla mnie. Idę lewą stroną. Zatrzymuję się przy fontannie. Jest sobie taka zwykła, standardowa, okrągła z kamienną rzeźbą a la wazon w środku. Ciurka. Po chwili okazuje się, że tuż obok niej jest malutka fontanna w postaci sikającego karła w czapce. Ta jest wyłączona. Idę dalej. To musi być coś w rodzaju szlaku wodnych atrakcji, bo zaraz znajduję kolejną fontannę i ta przypomina bardziej sadzawkę. Pływają po niej nenufary i jakieś inne zielsko. Ściana tej sztucznej sadzawki-basenu ma około 60 cm wysokości. Kiedy się pochylam, okazuje się, że w beton wprawione są szybki i można zaglądać do środka. Więc zaglądam. Pływają rybki małe, są wodorosty. Bez rewelacji. Przy okazji dostrzegam tabliczkę, która informuje, że największą atrakcją sadzawki jest ptactwo wodne. Wytężam wzrok no i rzeczywiście, ze trzy kaczki przysypiają na drugim końcu. Potem nie wiem co się dzieje, ale rozmawiam z kotami. Różnymi. Dowiaduję się od nich, że jest problem, który da się rozwiązać tylko skacząc w wielką otchłań. Kto skoczy w otchłań ten nigdy nie wróci, za to uratuje świat. Koty mnie namawiają, żebym tam wskoczyła. Niekoniecznie mam ochotę, ale słucham ich argumentów. W otchłani coś jest zamknięte, mam to wypuścić. Nikt nie wie o co chodzi i zapominam o sprawie, ale przychodzi do mnie kot-starzec-mędrzec, posiwiały rudzielec. Jakoś mnie przekonuje i jestem gotowa iść w otchłań. Tuż przed samym skokiem skądś się dowiaduję, co jest zamknięte w otchłani. Otóż: PREZERWATYWY. Zdaje się, że kotom o to chodziło, że wypuszczając prezerwatywy z otchłani sprawię, że mniej ludzi będzie się rodzić. Postanawiam więc nie skakać, na przekór. Tymczasem widzę z daleka że starzec-kot biegnie, krzycząc "nie skacz, już wiem, co tam jeeeest"! Mi jest wszystko jedno, uważam to za głupią intrygę i wielkie nieporozumienie i odwracam się na pięcie. Ania Name:
Komentarze: |