<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:syn="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><channel><title>klawiatura-i-karp.ownlog.com</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com</link><description>klawiatura-i-karp.ownlog.com</description><item><title>2010-02-24 17:05</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/2021281,link.html</link><description><![CDATA[23/24 lutego

Ogromny dom, zamieszkaly przez kilka rodzin, na parterze mnĂłstwo kĂłz. chciaĹam siÄ wydostaÄ, a nie mogĹam.

[i]Katarzyna[/i]]]></description><pubDate>Wed, 24 Feb 2010 17:05:57 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/2021281,link.html</guid></item><item><title>2010-02-17 10:48</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/2016801,link.html</link><description><![CDATA[16/17 lutego 
UjeĹźdĹźaĹam lwy! BraĹam udziaĹ w akcji, ktĂłra miaĹa na celu zmianÄ miejsca zamieszkania duĹźego iloĹci lwĂłw (z Ĺťoliborza do okolic mojej podstawĂłwki dokĹadnie) i z kaĹźdym lwem trzeba byĹo pokonaÄ tÄ trasÄ...na jego grzbiecie.


jakoĹ w styczniu
ByĹam klaunem i razem ze swojÄ trupÄ wystÄpowaĹam na ulicy. odczuwaĹam z tego powodu straszne upokorzenie, ktĂłre wzrosĹo zdecydowanie w chwili pojawienia siÄ wĹrĂłd widzĂłw znajomego - z aparatem. RobiĹ nam zdjÄcia, co dodatkowo podkreĹlaĹo moje poczucie niĹźszoĹci. ZabraĹam go na spacer, podczas ktĂłrego, nie odzywajÄc siÄ prawie wcale pokazywaĹam mu rĂłĹźne ciekawe kadry. Skutek tego dziaĹania byĹ odwrotny od zamierzonego - w pewnym momencie zdaĹam sobie sprawÄ z faktu, iĹź podobajÄ mu siÄ one gĹĂłwnie ze wzglÄdu na to, iĹź traktuje mnie jako klauna, ktĂłry nie powinien robiÄ dobrych zdjÄÄ, nie powinien potrafiÄ  patrzeÄ i dlatego jest tak zadziwiony trafnoĹciÄ moich wskazaĹ - bo jestem tylko klaunem. PĂłĹşniej okazaĹo siÄ, iz mieszkamy w jednym domu, do ktĂłrego razem wrĂłciliĹmy (jednak on nie rozpoznaĹ w  moim wcieleniu klauna tego, kim jestem) BaĹam sie mu to zdradziÄ, chciaĹam jedynie daÄ wskazĂłwkÄ - juĹź w normalnym stroju, jako ja, rozsypaĹam po caĹym ogrodzie czerwone piĹki, ktĂłre miaĹy symbolizowaÄ nosy klauna. W ostatniej scenie Ăłw znajomy wyjeĹźdzaĹ z rodzicami, zobaczyĹ mnie, 
a we mnie pojawiĹa siÄ pewnoĹÄ, Ĺźe zrozumiaĹ kim jestem i juĹź nie muszÄ siÄ z tym Ĺşle czuÄ.

<i>Katarzyna </i>]]></description><pubDate>Wed, 17 Feb 2010 10:48:13 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/2016801,link.html</guid></item><item><title>2010-01-17 2:29</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1997627,link.html</link><description><![CDATA[16/17 stycznia

Jestem w mieĹcie, WiedeĹ/Berlin w kaĹźdym razie niemieckojÄzycznie siÄ czujÄ. SpacerujÄ - skÄdĹ uciekĹam bo juĹź miaĹam doĹÄ. Jest bardzo spokojnie nie ma Ĺźywej duszy nigdzie. Chyba jest strasznie wczeĹnie rano. Wielkie puste ulice tylko dla mnie. IdÄ lewÄ stronÄ. ZatrzymujÄ siÄ przy fontannie. Jest sobie taka zwykĹa, standardowa, okrÄgĹa z kamiennÄ rzeĹşbÄ a la wazon w Ĺrodku. Ciurka. Po chwili okazuje siÄ, Ĺźe tuĹź obok niej jest malutka fontanna w postaci sikajÄcego karĹa w czapce. Ta jest wyĹÄczona. 
IdÄ dalej. To musi byÄ coĹ w rodzaju szlaku wodnych atrakcji, bo zaraz znajdujÄ kolejnÄ fontannÄ i ta przypomina bardziej sadzawkÄ. PĹywajÄ po niej nenufary i jakieĹ inne zielsko. Ĺciana tej sztucznej sadzawki-basenu ma okoĹo 60 cm wysokoĹci. Kiedy siÄ pochylam, okazuje siÄ, Ĺźe w beton wprawione sÄ szybki i moĹźna zaglÄdaÄ do Ĺrodka. WiÄc zaglÄdam. PĹywajÄ rybki maĹe, sÄ wodorosty. Bez rewelacji. Przy okazji dostrzegam tabliczkÄ, ktĂłra informuje, Ĺźe najwiÄkszÄ atrakcjÄ sadzawki jest ptactwo wodne. WytÄĹźam wzrok no i rzeczywiĹcie, ze trzy kaczki przysypiajÄ na drugim koĹcu.
Potem nie wiem co siÄ dzieje, ale rozmawiam z kotami. RĂłĹźnymi. DowiadujÄ siÄ od nich, Ĺźe jest problem, ktĂłry da siÄ rozwiÄzaÄ tylko skaczÄc w wielkÄ otchĹaĹ. Kto skoczy w otchĹaĹ ten nigdy nie wrĂłci, za to uratuje Ĺwiat. Koty mnie namawiajÄ, Ĺźebym tam wskoczyĹa. Niekoniecznie mam ochotÄ, ale sĹucham ich argumentĂłw. W otchĹani coĹ jest zamkniÄte, mam to wypuĹciÄ. Nikt nie wie o co chodzi i zapominam o sprawie, ale przychodzi do mnie kot-starzec-mÄdrzec, posiwiaĹy rudzielec. JakoĹ mnie przekonuje i jestem gotowa iĹÄ w otchĹaĹ. TuĹź przed samym skokiem skÄdĹ siÄ dowiadujÄ, co jest zamkniÄte w otchĹani. OtĂłĹź: PREZERWATYWY. Zdaje siÄ, Ĺźe kotom o to chodziĹo, Ĺźe wypuszczajÄc prezerwatywy z otchĹani sprawiÄ, Ĺźe mniej ludzi bÄdzie siÄ rodziÄ. Postanawiam wiÄc nie skakaÄ, na przekĂłr. Tymczasem widzÄ z daleka Ĺźe starzec-kot biegnie, krzyczÄc "nie skacz, juĹź wiem, co tam jeeeest"! Mi jest wszystko jedno, uwaĹźam to za gĹupiÄ intrygÄ i wielkie nieporozumienie i odwracam siÄ na piÄcie.

Ania]]></description><pubDate>Sun, 17 Jan 2010 02:29:09 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1997627,link.html</guid></item><item><title>2009-06-15 0:04</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1858692,link.html</link><description><![CDATA[13.06

 wybitnie okropny i mÄczÄcy sen, moĹźe dlatego go zapamiÄtaĹam.
JadÄ samochodem, obok mnie ktoĹ znajomy, ale nie wiem kto, jakaĹ dziewczyna. Kierowcy nie znam. Obok siedzi Roman i egzaminuje mnie z audiowizualnoĹci. Odpowiadam na pierwsze i drugie pytanie. Po trzecim pytaniu okazuje siÄ, Ĺźe powiedziaĹam wszystko odwrotnie, bo Ĺşle usĹyszaĹam (jakoĹ tak). Roman zaczyna po mnie jechaÄ, Ĺźe jestem gĹupia, ja siÄ tĹumacze z tego przesĹyszenia ale pogrÄĹźam siÄ tym tylko jeszcze bardziej. OczywiĹcie - nie zdajÄ. Roman milczy, ja zaczynam mĂłwiÄ do osoby z ktĂłrÄ jadÄ. Na przemian przeklinam i pĹaczÄ.
 Nagle siÄ okazuje, Ĺźe przyjechaliĹmy do szpitala psychiatrycznego. Roman mĂłwi, Ĺźe po tym jak zachowywaĹam siÄ w samochodzie, nie ma wÄtpliwoĹci, Ĺźe jestem chora i dla mojego wĹasnego dobra muszÄ mnie tam zamknÄÄ. UbierajÄ mnie w biaĹÄ piĹźamÄ. CaĹkiem duĹźe pomieszczenie, w starym budynku. Betonowa podĹoga i drewniane okna, duĹźo metalowych szafek z rĂłĹźnymi lekami. Kilka pielÄgniarek w Ĺmiesznych czepkach (takich kÄpielowych jakby) siÄ mnÄ niby zajmuje, ale tak na prawdÄ po prostu chodzÄ dookoĹa. Jedna podchodzi i mĂłwi, ze zaraz ogolÄ mnie na Ĺyso. Zaczynam protestowaÄ, chce siÄ wyrwaÄ, ale wiem, ze im bardziej bÄdÄ siÄ staraĹa im postawiÄ, tym mocniej uwierzÄ, Ĺźe na prawdÄ oszalaĹam. CzujÄ siÄ strasznie, w pewnym momencie zaczynam myĹleÄ, Ĺźe moĹźe na prawdÄ jestem nienormalna, tylko po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy. Po kryjomu piszÄ smsa do mamy, Ĺźeby tu przyjechali ale nie pamiÄtam, czy udaje mi siÄ go wysĹaÄ. Jestem Ĺmiertelnie przeraĹźona, ale jakby nie tym, Ĺźe mnie zamknÄ w zakĹadzie, tylko tym, Ĺźe "stracÄ" rok Ĺźycia. O tym gĹĂłwnie myĹlÄ. Sen siÄ urywa.

<i> Katarzyna</i>]]></description><pubDate>Mon, 15 Jun 2009 00:04:43 +0200</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1858692,link.html</guid></item><item><title>2009-03-17 9:02</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1787922,link.html</link><description><![CDATA[16/17 marca

pracowaĹam w policji, chyba. W kaĹźdym razie moje zadanie polegaĹo na tym, Ĺźe nocami siedziaĹam w krzakach, w przerĂłĹźnych ogrodach. ĹÄczyĹo je to, Ĺźe w kaĹźdym byĹa zostawiona broĹ, ktĂłrÄ ktoĹ miaĹ w nocy odebraÄ. Moja zadanie polegaĹo wĹaĹciwie nie na tym, Ĺźeby ĹcigaÄ tych, ktĂłrzy przychodzÄ, a na tym, by w razie, gdyby zaniepokojony wĹaĹciciel domu zechciaĹ zajrzeÄ i sprawdziÄ co teĹź siÄ dzieje w jego ogrodzie, ja miaĹam zabijaÄ intruzĂłw, nim zdÄĹźÄ zrobiÄ im krzywdÄ. ]]></description><pubDate>Tue, 17 Mar 2009 09:02:10 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1787922,link.html</guid></item><item><title>2009-03-17 8:55</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1787916,link.html</link><description><![CDATA[15/16 marca

MaleĹka salka, w niej moĹźe 30 osĂłb, z czego poĹowa, to to ludzie ktĂłrych znam. CzÄĹÄ, razem ze mnÄ leĹźy przykryta koĹdrami na jakiĹ materacach pod jednÄ ze Ĺcian. reszta przy stolikach, wszyscy popijamy piwo z plastikowych kubkĂłw. Trwa koncert MaleĹczuka. Wszystko normalnie, tylko jest jakoĹ dziwnie cicho, na tyle, Ĺźe spokojnie moĹźna rozmawiaÄ. Koncert jest podzielony  na trzy czÄĹci. Dwie pierwsze przebiegajÄ caĹkowicie normalnie. Gdy zaczyna siÄ trzecia, nastÄpuje coĹ bardzo dziwnego. ta maĹa sala zaczyna siÄ rozszerzaÄ, po chwili znajdujemy siÄ juĹź w naprawdÄ duĹźej hali. Wchodzi procesja skĹadajÄca siÄ z bardzo wielu ksiÄĹźy, ministrantĂłw, MaleĹczuk teĹź jest wĹrĂłd nich. Zaczyna siÄ coĹ, co chyba z zaĹoĹźenia ma byÄ mszÄ, jednak przebiega dziwnie, wszyscy ustawiajÄ siÄ w "krÄg mocy". Nie podoba nam siÄ to, chcemy siÄ wydostaÄ. jedyna droga ucieczki zakĹada przejĹcie przez sam Ĺrodek krÄgu, co niesamowicie rozwĹciecza zebranych duchownych. udaje nam siÄ jednak zbiec. ]]></description><pubDate>Tue, 17 Mar 2009 08:55:17 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1787916,link.html</guid></item><item><title>2009-03-17 8:48</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1787914,link.html</link><description><![CDATA[14/15 marca

PrzyjechaĹam, razem z doĹÄ duĹźÄ grupÄ znajomych do niewielkiego, niemieckiego miasteczka. GĹĂłwnÄ jego rozrywkÄ byĹ ogromny park w ktĂłrym przygotowano wiele atrakcji (taki park na zasadzie "baw siÄ i ucz", rĂłĹźne technologiczne nowinki itp.) Najbardziej spodobaĹo mi siÄ coĹ, co wyglÄdaĹo jak wielkie, zielone bagno. Po zanurzeniu siÄ w tej substancji traciĹo siÄ poczucie grawitacji! WĹaĹciwie caĹy sen polegaĹ na tym, Ĺźe sobie w tym czymĹ chodziĹam, w jednym tylko momencie zwrĂłciĹam uwagÄ na dziewczynÄ brodzÄcÄ obok mnie. ZdziwiĹo mnie to, Ĺźe jest naga i uparcie nakĹada sobie warstwy tego magicznego bĹota na piersi, wystawiajÄc je nastÄpnie na sĹoĹce, Ĺźeby je osuszyÄ przed naĹoĹźeniem kolejnej warstwy...zapytaĹam jÄ, co robi i odpowiedziaĹa mi, Ĺźe ma nadzieje, Ĺźe to bÄdzie dziaĹaĹo jak taki trwaĹy push-up.

<i>Katarzyna</i>]]></description><pubDate>Tue, 17 Mar 2009 08:48:01 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1787914,link.html</guid></item><item><title>2009-01-26 0:41</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1745890,link.html</link><description><![CDATA[RozmaitoĹci z poprzedniego tygodnia, dat juĹź nie pamiÄtam.

1. 
Jestem w niewielkim, spokojnym miasteczku. Jest tu jedna gĹĂłwna ulica, a przy niej schludne domki. Prawie nikogo nie ma. Cisza i spokĂłj. DowiadujÄ siÄ o wielkim spisku. MuszÄ szybko dziaĹaÄ, bo WSZYSCY z caĹego Ĺwiata jada wĹaĹnie tu, Ĺźeby zdobyÄ SzĂłstÄ PieczÄÄ. KtoĹ puĹciĹ plotkÄ, Ĺźe wĹaĹnie tutaj jest. Spotykam JulkÄ B. i dowiadujÄ siÄ, Ĺźe trzeba szybko cos robiÄ, tylko dwie rodziny wiedzÄ cokolwiek na temat SzĂłstej PieczÄci. Jej rodzina i moja. Przy czym jej wie o co z niÄ chodzi i jak jej uĹźyÄ, a moja - GDZIE ona jest. PÄdzÄ do mamy, pytam jÄ o PieczÄÄ, a ona Ĺmieje siÄ w gĹos i mĂłwi - zamurowana w Ĺcianie w naszym domu (chodzi o ĹcianÄ, o ktĂłrÄ oparty jest nasz kuchenny stĂłĹ - to Ĺciana noĹna, jak ktoĹ jÄ wyburzy, to mu siÄ dom na gĹowÄ zawali).
Wiem juz wszystko i biegnÄ do miasteczka myliÄ tropy dla przyszĹych przyjezdnych, co polega na tym, ze ukĹadam na progach domĂłw w rĂłwnych rzÄdkach wierzbowe listki.

2.
Pani z administracji plotkuje ze mnÄ przez telefon o lokatorach bloku w ktĂłrym we Ĺnie mieszkam. Nudzi mnie to trochÄ, choÄ cieszÄ siÄ, Ĺźe wyciÄgnÄĹa brudy mojego sÄsiada, ktĂłrego nie cierpiÄ. IdÄ do Ani Kordus. U niej w mieszkaniu dwie identyczne kanapy, ustawione naprzeciw siebie. Rozmawiam o czyms z AniÄ, po czym nadchodzi znikÄd stara gruba obleĹna baba i mĂłwi, Ĺźe chce TU usiÄĹÄ (dokĹadnie tu, gdzie ja i Ania), bo to JEJ miejsce. Baba nie jest niczyjÄ krewnÄ ani przyjaciĂłĹkÄ. Obca baba. Ania juĹź chce wstawaÄ i ustÄpowaÄ ale ja na to: <i>zaraz zaraz, a nie moĹźe pani usiÄĹÄ na tej kanapie naprzeciwko? Jest taka sama.</i> Babon mĂłwi Ĺźe nie i odwraca siÄ tyĹem, bo chce usiÄĹÄ na nas, byleby tylko na swoim miejscu.
Po czym trzymam w rÄku ksiÄĹźkÄ, przekrÄcam kartkÄ i okazuje siÄ, Ĺźe ja o tym wszystkim CZYTAM.]]></description><pubDate>Mon, 26 Jan 2009 00:41:21 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1745890,link.html</guid></item><item><title>2009-01-23 22:47</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1744024,link.html</link><description><![CDATA[2.I

jestem na jakiejĹ nudnej imprezie. W pewnym momencie, nie wiem ko koĹca, jak, dowiaduje siÄ, Ĺźe mĂłj znajomy, Kuba, ma romans z naszym wykĹadowcÄ programĂłw graficznych. Nie wzbudza to we mnie wiÄkszych emocji, bawiÄ siÄ dalej. Nagle pojawia siÄ gospodarz i oznajmia nam, iĹź do  zaatakowaĹy Ĺźaby. I rzeczywiĹcie, moĹźna zaobserwowaÄ, jak wciskajÄ siÄ pod drzwiami, przedostajÄ siÄ przez wszystkie szczeliny. Nie ma paniki, bo pan domu uspokaja nas mĂłwiÄc, iĹź nic nam siÄ nie stanie, jeĹli pĂłjdziemy spaÄ, najlepiej  w jakiĹ trudno dostÄpnych miejscach. 
Razem z KubÄ kĹadziemy siÄ w wannie. Wszystko ok, juĹź prawie przysypiam, gdy nagle wybudzajÄ mnie krzyki mojego towarzysza: "nieee, ja taaaak nie mogee!"; "Czarek mnie zabije, to wobec niego nie fair"; "to prawie, jakbym go zdradziĹ", poĹÄczone z jakby epileptycznymi drgawkami. Zastanawiam siÄ, jak go uspokoiÄ, gdy nagle zauwaĹźam, iĹź znalazĹ on juĹź rozwiÄzanie swojego problemu. ZaczÄĹ odgradzaÄ siÄ ode mnie usypujÄc miedzy nami barykadÄ z wszelkich znajdujÄcych siÄ w tej Ĺazience kosmetykĂłw i gÄbek. przyjmujÄ ten fakt wyjÄtkowo spokojnie, zasypiam, budzÄ mnie Ĺźaby, jest ich tak duzo, Ĺźe zaczynaja siÄ wysypywaÄ z tej wanny.


<i>Katarzyna</i>]]></description><pubDate>Fri, 23 Jan 2009 22:47:16 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1744024,link.html</guid></item><item><title>2009-01-18 20:16</title><link>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1739864,link.html</link><description><![CDATA[18 I
MnĂłstwo rzeczy, ale na pewno pociÄgi-taksĂłwki.

Ania.]]></description><pubDate>Sun, 18 Jan 2009 20:16:40 +0100</pubDate><guid>http://klawiatura-i-karp.ownlog.com/1739864,link.html</guid></item></channel></rss>

